piątek, 27 listopada 2015

Pamukkale - 'śnieżne' tarasy

Lecąc do Turcji absolutnym 'must see' było Pamukkale. Przed wyjazdem oglądałam zdjęcia w internecie, przedstawiające to miejsce i zachwycałam się, wrażeniem śniegu jakie robi Pamukkale. Pamukkale to w języku tureckim "bawełniany zamek". Władze tureckie objęły teren ochroną tworząc Park Narodowy, który został następnie objęty patronatem UNESCO, wpisując go na listę światowego dziedzictwa przyrodniczego. 
Pamukkale powstało już 14 tys. lat temu na skutek wybijania z ziemi gorących źródeł bogatych w wapń i inne minerały. Dziś wody termalne omywają skaliste wzgórza Pamukkale tworząc wapienne tarasy, tzw. trawertyny.


Przed wyjazdem to Turcji przeszukiwaliśmy internet w poszukiwaniu wycieczek do Pamukkale. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na zarezerwowanie jej w biurze Forgetmenot-travel, które mogę polecić jeśli, ktoś szuka innej opcji niż wycieczka z biurem podróży, z którym się przyleciało. Aczkolwiek nie obyło się bez atrakcji i warto je przeczytać przed podjęciem decyzji ;) 

W dniu wycieczki, musieliśmy stawić się przed hotelem o 6 rano, stamtąd zabierał nas busik na punkt zbiórki gdzieś w okolice Bodrum. Tam już wsiedliśmy do autobusu docelowego, który jednak miał postój na śniadanie w okolicy miejscowości Mugla. Podróż do Pamukkale trwała ok. 5h. Po drodzę jednak mieliśmy niespodziankę - jeden z autobusów jadących z nami zepsuł się po drodze i staliśmy razem z nim dobrą godzinę i czekaliśmy aż naprawią. Wszyscy się już powoli irytowali, byli zmęczeni, głodni, a tu taka przygoda. Kierowca i przewodnik stwierdzili, że w takim razie nasz bus pojedzie już do Pamukkale, a ten zepsuty dojedzie. Dojechaliśmy więc na miejsce, gdzie był zaplanowany obiad i czekamy... Jednym z przewodników był francuz, który mówił oczywiście tylko po francusku i z nim nas zostawiono. Dodam więcej - mieliśmy znów czekać na resztę wycieczki by móc wejść na obiad. W końcu znalazła się dziewczyna znająca francuski i przetłumaczyła mu, że pójdziemy na obiad i każdy z nas ruszy w stronę Pamukkale własną ścieżką. Nie chciał się zgodzić, ale w końcu został przekrzyczany. Poszliśmy na obiad, jednak informuję, że jeśli ktoś zamierza stołować się w knajpie pod Pamukkale to lepiej, żeby sobie odpuścił - tragedia ;) 
Po tych atrakcjach wzięliśmy swoje bilety i ruszyliśmy w górę, podziwiając widoki. Nie ukrywam, że na mnie zrobiły one niesamowite wrażenie.


 


Pamukkale i starożytne miasto Hierapolis znajdują się na styku dwóch płyt tektonicznych, jest to więc teren sejsmicznie aktywny. Także z tego powodu ze zbocza góry Cökelez wypływa naturalna woda mineralna, która osadzając się tutaj przez 14 tysięcy lat ukształtowała niezwykłe, białe, naturalne tarasy wapienne z płytkimi, wypełnionymi ciepłą, lazurową wodą basenami. To magiczny widok, który zdaje się tak piękny, że aż nierealny.
Wchodziliśmy razem z tłumem turystów po południowej części tarasów, która jako jedyna jest udostępniona dla turystów. Obok niej wbudowano kanał zasilający mineralną wodą sztuczne baseny, które niczym nie różnią się od tych naturalnych, bo minerały osadzają się na betonie przykrytym szczelną warstwą. W tych też basenach można się kąpać :)


































Powyżej wapiennych tarasów znajdują się ruiny antycznego miasta Hierapolis
Można zobaczyć tam dobrze zachowaną nekropolię z czasów rzymskich, ruiny łaźni z III w.n.e. kaplicę, tutejszy odpowiednik agory i ruiny trzynawowej bazyliki bizantyjskiej. 
W centrum miasta stoją ruiny świątyni Apolla, za którą znajdują się pozostałości rzymskiego teatru. Tutaj także można wykąpać się w nietypowym, antycznym basenie, na którego dnie znajdują się fragmenty ruin, kolumny i fragmenty łuków. Legenda głosi, że sama Kleopatra regularnie przyjeżdżała zażywać tutaj odmładzających kąpieli. 
Zdrowotne właściwości wody mineralnej z Pamukkale były znane już w starożytności. Dziś dowiedziono, że istotnie wpływa ona korzystnie na stan zdrowia i przynosi ulgę, szczególnie tym cierpiącym na reumatyzm.

 









Basen Kleopatry


Kąpiel w basenie Kleopatry kosztowała jakieś 12 euro. My mimo tych cudownych właściwości i podobno odmłodzenia o 10 lat zrezygnowaliśmy z tej przyjemności. Aczkolwiek miejsce bardzo przyjemne, zwłaszcza, że można było napić się zimnego piwka :)


Zwiedzanie Pamukkale zajęło nam ok 3h i wystarczyło aby się napatrzyć, posiedzieć i zrelaksować się. Dłużej w tym słońcu raczej by się nie dało. 
Droga powrotna przebiegała bezproblemowo dopóki nie dotarliśmy na miejsce przesiadkowe w Bodrum. Okazało się tam, że do naszego hotelu nie ma nas kto odwieźć...Ach ta Turcja :) Po kolejnej kłótni z przewodnikiem-francuzem udało nam się wsiąść do autobusu i z 2h opóźnieniem dotrzeć do hotelu.