wtorek, 10 listopada 2015

Gorące południe Teneryfy - Las Americas

To już trzecia i ostatnia część naszych wspomnień z Teneryfy. Na pewno zajrzeliście już na naszą opowieść o Puerto de Santiago i Los Gigantes, a także odbyliście z nami jednodniową podróż wokół wyspy. Teraz przyszła pora na najbardziej rozrywkową część Teneryfy, czyli południe, które zajmują dwie gminy Adeje i Arona z popularną plaża Las Americas. 

Playa de Las Americas

Z naszego hotelu na południe Teneryfy do Los Christianos można było dostać się bez problemu autobusem, który jechał ok. godziny. O dziwo nawet był punktualny. Trasa autobusu prowadziła malowniczą drogą wzdłuż wybrzeża pełnego plantacji bananów.
Pierwszym punktem w Los Christianos na które chcieliśmy dotrzeć był targ, który odbywa się zawsze w niedzielę. Jak się później okazało, targ ten był pełen podróbek rodem z Turcji, dlatego szybko zrezygnowaliśmy z zakupów tam.

Papuga na Targu w Los Christianos

Wcześniej nie wspominałam o tym, że Wyspy Kanaryjskie są w specjalnej strefie podatkowej i bardzo opłaca się kupować głównie papierosy, alkohol, perfumy czy ubrania. Faktem jest, że gdybyśmy palili to pewnie byśmy sporo tego kupili, gdyż ceny za papierosy popularnych marek były często trzy razu niższe niż w Polsce. Mnie osobiście zachęcały do zakupy głównie perfumy w atrakcyjnych cenach, ale ostatecznie się nie skusiłam, jednak gwarantuję, że naprawdę warto.

Wracając do naszego dnia w Los Christanos... Snując się uliczkami dotarliśmy do plaży i wreszcie mogliśmy sobie pochodzić i poleżeć na jasnym miękkim piasku. Po czarnej plaży z gorącym piaskiem, była to bardzo miła odmiana :)








Naszym celem była plaża Los Christianos, a także centra handlowe w tamtej okolicy. Szliśmy więc dalej wzdłuż wybrzeża, po drodze mijając port.







Gdy dotarliśmy do plaży Las Americas poraz setny pewnie będąc na Teneryfie chciało się krzyczeć WOW! Błękitny ocean, piękna szeroka plaża, a nad nią białe domki - cudowny widok. 






Tego dnia był też straszny upał, ja już wcześniej miałam poparzoną skórę, ale tu dostałam jeszcze bardziej. W takich sytuacjach, jak jesteście na Wyspach Kanaryjskich polecam zakupić jeden z kremów/balsamów aloesowych, które idealnie sprawdzają się na poparzenia i bardzo dobrze nawilżają skórę. Te kosmetyki można kupić w prawie każdym sklepiku, jednak bardzo uważajcie, gdyż niektóre z nich są wyprodukowane np. w UK, więc bardzo kanaryjskie;) Zresztą też zupełnie inaczej działają te oryginalne bo miałam okazję porównać. 
Idąć deptakiem wzdłuż plaży dochodzi się do centrum handlowego oraz całego kompleksu z Mc Donaldem na czele.


Sklepy to głównie znane europejskie sieciówki oraz droższe markowe sklepy z odzieżą i nie tylko. Bardzo dużo jest też perfumerii. My za dużo nie chodziliśmy po tych sklepach, jednak podobno ceny zachęcają, zwłaszcza w okresach wyprzedaży :)

Idąc dalej dotarliśmy do kolejnej pięknej plaży Playa de Las Vistas i Playa del Camison. Wreszcie było trochę palemek więc usiedliśmy sobie w cieniu. 

Playa de Las Vistas


Playa del Camison



Słońce strasznie mocno świeciło i marzyliśmy o odpoczynku i chłodnym drinku, więc powoli kierowaliśmy się w stronę przystanku autobusowego, aby wrócić do Puerto de Santiago.

To by było na tyle naszej przygody na Teneryfie, która wspominamy bardzo pozytywnie. Pewnie kiedyś jeszcze tam wrócimy i zwiedzimy, to czego nie chcieliśmy tym razem, czyli np. słynnego Loro Parku i Siam Parku. Podobno oba parki robią mega wrażenie. Kto wie, może kiedyś do Loro Parku zabierzemy swoje dzieci, dla których park ten jest największą rozrywką?:)
Poza tym Teneryfa jest naprawdę godna polecenia. Myślałam, że będzie przereklamowana, ale tak nie było. Ta wyspa kojarzy mi się głównie z ogromną ilością kolorów dookoła.

Tym radosnym akcentem kończymy naszą relację z Teneryfy i zapraszamy do czytania wpisów z innych części świata
Wschód słońca nad lotniskiem Reina Sofia

Pico del Teide ponad chmurami :)