czwartek, 26 listopada 2015

Merhaba Türkiye !

Jest wrzesień 2014 r. Mamy zaklepany urlop i plan na wakacje: wreszcie kierunek Turcja. Tym razem chcemy odpocząć, nie planujemy dużo zwiedzać, chcemy pospacerować, poopalać się... trochę taki leżing, plażing, smażing w typowo polskim wykonaniu. Zdajemy się na nieśmiertelne last minute i razem z naszą przyjaciółką z biura podróży wybieramy wakacje. Wszyscy nam mówią, że jeśli do Turcji to raczej do Bodrum i  na ten kierunek też stawiamy. I tym sposobem lecimy na 11 dni do Turcji, mając w oczach zdjęcie wprost z katalogu.

Fot. Itaka

Najśmieszniejsze jest to, że nawet jeśli kupujecie wakacje z biurem podróży, to wydaje Wam się, że raczej przygód nie będzie. A jednak:) Lot Poznań-Bodrum trwał ok. 3h. Wieczorem dolecieliśmy do Bodrum, standardowo nas rozesłano do busików odwożących do hotelu i co? Busik się zepsuł i staliśmy godzinę i czekaliśmy aż naprawią. Mimo tego, humor nas nie opuszczał i gdy w końcu późnym wieczorem dojechaliśmy do hotelu byliśmy nadal zachwyceni naszym początkiem wakacji:) Szybki prysznic, zmiana ciuchów na bardziej letnie i idziemy zobaczyć, co oferuje nasz hotel. Szybko się przekonujemy, że przy plaży jest impreza na całego, ludzie tańczą i się świetnie bawią. Dookoła ciemne niebo, przebłyskują światła latarni, gdzieniegdzie płynie po morzu jakiś statek i naprzeciwko z naszej plaży widzimy też oświetloną grecką wyspę Kos.
Hotel Armonia Holiday Village

Szybki drink i idziemy się wyspać, żeby mieć siłę na nasze wakacje:D

Następnego dnia wstajemy, śniadanko i plaża... nudni będziemy w tym poście, gdyż naprawdę potrzebowali wypoczynku, więc dokładnie to robiliśmy przez kilka dni;)
Nasz hotel położony był w miejscowości Akyarlar, czyli 22 km od Bodrum i 6km od Turgutreis, co powodowało, że w najbliższej okolicy niestety nie było wiele do oglądania, więc oddawaliśmy się błogiemu lenistwu.
Postanowiłam, że nie będę opisywać po kolei każdego dnia, bo w dni kiedy nie byliśmy na wycieczkach był leżing-plażing-smażing pomiędzy plażą, basenem, a barem. Typowi polscy turyści :D Piotrek robił show na basenie, schodzili się wszyscy hotelowicze, a on wskakiwał na zjeżdżalnię i robił zimny prysznic. Tak, jak dzieci..:) Ale fun miał zwłaszcza ratownik, który dodatkowo namawiał go do tych zjazdów. Najciekawiej było, jak przyszła pewna rosjanka, położyła się na leżaku topless, wokół pełno dzieciaków + muzułmanki w swoich burkach wskakujące do basenu a tu nagle taka królewna. Więc ją ochlapał, a efekt był taki, że z niezadowoloną miną zmieniła miejsce ;)
Wracając do hotelu to jak przystało na turystów z Polski mielismy wykupione allinclusive 24h, dzięki czemu można było pić i pić. I jak wiadomo, większość Polaków chętnie z tego korzystała i przesiadywała całą noc przy barze, a rano skacowani przychodzili na śniadanie.
My na szczęście poznaliśmy sympatyczną parę, z którą spędzaliśmy czas, nie tylko przy barze ;)

Wrzucam więc fotorelację z naszego hotelu i okolic - kolejność zdjęć przypadkowa :)
W kolejnych postach zabierzemy Was do Pamukkale, zwiedzimy bazar w Bodrum i Turgutreis i popłyniemy na grecką wyspę Kos :) 






Podczas jednego ze spacerów natrafiliśmy też na tureckich panów pijących tanie wino, którzy bardzo chcieli zrobić sobie z nami zdjęcie :D


















Showtime w wykonaniu Piotrka































Mega lubię to zdjęcie i przy okazji pozdrawiamy Marikę i Arka, z którymi spędziliśmy te wakacje :D