piątek, 6 listopada 2015

Cypr - mini podsumowanie

A tak na koniec, chciałabym podsumować kilka tematów, o których nie było wcześniej:)


Pogoda w styczniu
Byliśmy na Cyprze na początku stycznia. Spodziewaliśmy się ciepłej pogody i słońca. Niestety jak się okazało, pogoda była w kratkę. Były dni, gdy mogliśmy wyjść w krótkim rękawku i spodenkach, a nawet można było plażować. Jednak były też dni, gdy chętnie bym ubrała zimową kurtkę, szalik i rękawiczki, bo robiło się przenikliwie zimno. Koło godziny 16 było już ciemno i niezależnie od tego czy dzień był ładny, czy nie, raczej już robiło się nieprzyjemnie. Z uwagi na to, że w hotelu nie mieliśmy kołder tylko koce to bywało, że w nocy trzęśliśmy się z zimna. Generalnie pogoda była idealna do zwiedzania, co by się nam pewnie nie udało, gdyby było piękne słońce. Poza tym w porównaniu z polska zimą...ach nie ma co porównywać :)

Hotel
Wykupiliśmy najtańszą z możliwych opcji last minute jaka się pojawiła w tamtym okresie. Ofertę tę miała Itaka. Cena wycieczki tydzień z HB za 799zł, więc naprawdę tanio. Bywało, że cena za ten hotel spadała w tamtym okresie nawet do 599zł, zresztą co roku zimą można obserwować takie ceny. 
Byliśmy w hotelu Flamingo Beach w Larnace. Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś o tym hotelu z perspektywy Itaki to polecam: Hotel Flamingo
Jeśli chodzi o sam hotel - to bez szału, ale za tą cenę, mieliśmy na pewno gdzie spać. Budynek stary, pokoje średniej jakości, poza tym nawet nie sprzątali w nich podczas naszego pobytu. A kurz na półkach wskazywał, że po poprzednich turystach również nie sprzątali. 
Ulica przy hotelu, gdy byliśmy była remontowana i wtedy bardzo wiele opinii było negatywnych właśnie przez ten fakt. Nam to zupełnie nie przeszkadzało bo jesteśmy świadomi, że kiedyś to trzeba zrobić, a przecież lepiej zimą niż w sezonie. Przez remont ulicy utrudnione było przejście na plażę. 
Fakt, że wybraliśmy hotel w Larnace był strzałem w dziesiątkę, ponieważ mieliśmy świetne połączenia z innymi miastami. Nie mieliśmy odwagi wypożyczyć auta i jeździć lewą stroną, więc autobusiki starczały nam idealnie. 

Hotel Flamingo Beach

Z hotelu do centrum był jakiś 15 minutowy.
Największym minusem jednak było hotelowe jedzenie. Szczerze mówiąc wolałabym w ogóle tego jedzenia nie mieć. Wszystko było niesmaczne i ciągle brakowało tego jedzenia. Nie należymy do bardzo wybrednych ludzi i byliśmy świadomi ceny za jaką mieliśmy tę wycieczkę. Najgorsze ze wszystkiego było to, że pół godziny przed obiadokolacją ustawiała się kolejka do restauracji i jeśli pojawiliśmy się 5 min po otwarciu to było bardzo prawdopodobne, że już nie będziemy mieli nic ciepłego do zjedzenia. W hotelu przeważali polscy emeryci, którzy dosłownie rzucali się na to jedzenie. Gdybyśmy zapłacili za ten hotel więcej, albo wykupili opcję all, jaka pojawia się w sezonie i dostałabym to co wtedy to chyba bym się wściekła :) 
W ostatnie dni już nie jedliśmy obiadów w hotelu tylko smakowaliśmy specjałów w lokalnych knajpkach np. mussakę.


Na dachu hotelu był mały basen. Ciekawa opcja w lecie, nam się nie przydał, ale widziałam, że niektórzy na dachu się opalali. Poza tym z tego miejsca był też bardzo ładny widok na okolicę i lotnisko.

Salt Lake

Basen w hotelu Flamingo Beach
Ogólnie ujmując; z wakacji mimo pewnych niedociągnięć byliśmy bardzo zadowoleni! :) Zwiedziliśmy Larnake, Limassol, Ayia Napę, Nikozję, Kyrenie. Zabrakło czasu na Pafos i skałę Afrodyty, która widzieliśmy z okien autobusu. Jeśli polecimy jeszcze kiedyś na Cypr to zdecydowanie chcemy pojawić się w Ayia Napie i zobaczyć jeszczę Famagustę, oraz jej część czyli Miasto Duchów. Poza tym chętnie dotrzemy też na przylądem Greko.